KONTYNUACJA BLOGU ,,ALE WKOŁO JEST WESOŁO 1 .
| < Maj 2017 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30 31        
Tagi



Różności

poniedziałek, 24 kwietnia 2017

Dr Josh Gartner, psychoterapeuta z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa z Maryland napisał petycję, w której wzywa do Donalda Trumpa do rezygnacji z urzędu. Powód? Lekarz twierdzi, że amerykański przywódca cierpi na poważne schorzenie psychiczne.

Na amerykańskim uniwersytecie Yale odbyła się konferencja poświęcona zdrowiu psychicznemu Amerykanów. Podczas jednego z paneli wywiązała się dyskusja na temat stanu psychicznego prezydenta Donalda Trumpa. Według części ekspertów przywódca powinien jak najszybciej zrezygnować ze stanowiska z uwagi na swój stan zdrowia. –Mamy moralny obowiązek ostrzec opinię publiczną przed niebezpieczną chorobą umysłową, na którą cierpi Trump – uzasadniał dr John Gartner, psychoterapeuta z Akademii Medycznej w Baltimore.

Dr Josh Gartner, psychoterapeuta z Uniwersytetu Johnsa Hopkinsa z Maryland napisał petycję, w której wzywa do Donalda Trumpa do rezygnacji z urzędu. Do tej pory podpisało ją ponad 40 tysięcy psychiatrów, ekspertów oraz zwykłych obywateli. Z kolei profesor James Gilligan z Uniwersytetu Nowojorskiego tłumaczył, że miał do czynienia z najbardziej niebezpiecznymi ludźmi m.in. z mordercami i gwałcicielami i potrafi rozpoznać osoby, które mają problemy ze zdrowiem psychicznym. W opinii dr Bandy Lee z Centrum Zdrowia Psychicznego w Connecticut stan zdrowia psychicznego Trumpa jest problemem dla Stanów Zjednoczonych i powinien być on jak najszybciej rozwiązany.

Psychiatrzy nie sprecyzowali jednak, na jakie według nich schorzenie cierpi amerykański przywódca.

To nie pierwszy przypadek oceny zdrowia psychicznego kandydata

Część ekspertów zwraca jednak uwagę na fakt, iż psychiatrzy wygłaszając takie opinie pod adresem prezydenta złamali tzw. „zasadę Goldwater 1964”. Podczas kampanii prezydenckiej w 1964 roku jedno z czasopism wystosowało zapytanie do 12 tysięcy psychiatrów, którzy mieli ocenić stan zdrowia psychicznego kandydata Barry'ego Goldwatera. Spośród 2,5 tysiąca nadesłanych odpowiedzi ponad połowa lekarzy uznała, że kandydat nie wykazuje oznak pełnego zdrowia psychicznego. Publikacja gazety wywołała debatę czy tego typu ocena jest profesjonalna i zgodna z zasadami etyki lekarskiej. Ponieważ uznano, że nie, od 1964 obowiązuje tzw. „zasada Goldwater 1964”.

piątek, 14 kwietnia 2017

Paweł Kukiz domagał się, aby obecni muzycy zespołu Piersi nie mogli korzystać ani z jego nazwy, ani z logotypu. Z tego powodu grupa przez dwa lata nie mogła wydawać płyt ani koncertować pod tym szyldem. Sąd Apelacyjny we Wrocławiu oddalił jednak powództwo Kukiza.

              
Artykuł otwarty w ramach bezpłatnego limitu prenumeraty cyfrowej       

Paweł Kukiz odszedł z grupy Piersi w 2013 roku. W mediach podkreślał, że nie można mówić, iż porzucił kolegów, bo przecież zostawia im nazwę i prawo do wykonywania utworów, które wspólnie dotąd grali. – Szczerze życzę im powodzenia i zawsze mogą liczyć na moją pomoc – zapewniał. Po czym zaczął grać pod własnym nazwiskiem jednocześnie coraz głębiej wchodząc w politykę.

Paweł Kukiz: Z mojego dziecka k...ę zrobić

W 2014 roku Piersi wydały płytę – w założeniu pożegnalną – z nowym frontmanem Adamem Asanovem oraz z utworem „Bałkanica”, który szturmem wziął listy przebojów w całym kraju. Okazało się, że zespół doskonale radzi sobie bez wieloletniego lidera.

Pod koniec 2014 roku Kukiz zaatakował dawnych kolegów z Piersi, gdy grupa wystąpiła w jubileuszowym „Dzień Dobry TVN". Kukiz uznał, że jego koledzy bratają się z wrogimi mu politycznie mediami. „Wszystko przetrzymam – nazywanie faszystą, oszołomem, frustratem... Ale żeby z Piersi, z mojego dziecka, k...ę zrobić. Zostawiłem Wam nazwę. Wszystko Wam oddałem. Jak możecie...” – pisał na Facebooku.

„Są granice, Koledzy. Grajcie swoje piosenki, ale tu i teraz proszę Was – NIE GRAJCIE JUŻ NIGDY MOICH KOMPOZYCJI! Wiem, że zgodnie z prawem możecie, ale jeśli choć odrobina HONORU w Was została, proszę! Zostawcie moje piosenki!” – apelował Paweł Kukiz, zaś w jakiś czas później zarzucił Piersiom, że grają disco-polo.

Pozew o nazwę i logo

Okazało się jednak, że na apelach się nie skończyło. Na początku marca 2015 roku Paweł Kukiz oraz gitarzysta Rafał Jezierski, który z grupy odszedł w latach 90., złożyli w Sądzie Okręgowym w Opolu pozew, w którym domagali się ochrony nazw oraz logotypu zespołów Piersi oraz Kukiz i Piersi. W ramach postępowania zabezpieczającego sąd zakazał Piersiom koncertów i wydawania płyt pod tym szyldem.

26 października 2016 roku Sąd Okręgowy w Opolu uznał, że muzycy korzystający z nazwy i logo Piersi nie naruszają prawa, ponieważ nie są one utworem w rozumieniu prawa autorskiego, więc nie przysługuje im ochrona tam przewidziana. Sąd przypominał też, że nazwa grupy powstała w Jarocinie w latach 80. i była to inicjatywa grupy muzyków, a nie jednej konkretnej osoby. Argumentował również, że logotyp nie jest dziełem któregokolwiek z członków zespołu, tylko grafika, który opracował go na potrzeby okładki pierwszej płyty grupy, a który umożliwił muzykom korzystanie z tego znaku na kolejnych wydawnictwach.

29 grudnia 2016 roku Kukiz postanowił apelować od tej decyzji. Na posiedzeniu 13 marca tego roku Sąd Apelacyjny we Wrocławiu potwierdził jednak to, co zważył Sąd Okręgowy w Opolu przypominając, że obecni muzycy Piersi nie naruszali dóbr osobistych powodów korzystając z nazwy i logo zespołu. Sąd przypomniał również, że w momencie odejścia z grupy Paweł Kukiz mówił, że koledzy mogą nadal korzystać nazwy zespołu i grać napisane do tej pory piosenki.

Piersi: To pokazuje, jak ludzie mogą się zmienić

Wyrok wrocławskiego Sądu Apelacyjnego jest prawomocny. To oznacza, że muzycy grupy Piersi mogą wrócić do wydawania płyt oraz koncertowania pod tym szyldem.

„Przyznanie nam nazwy nie cieszy jednak bardzo, ponieważ bądź co bądź, na jednej scenie najstarsi PIERSIOWCY spędzili wspólnie 28 lat. Taki szmat czasu zobowiązuje. Wszystkie waśnie i spory wg nas powinny być załatwione w pubie, a nie na drodze sądowej” – czytamy na oficjalnym profilu zespołu na Facebooku.

„To, czego musieliśmy doświadczać, ukazało nam, jak bardzo mogą zmienić się ludzie, z którymi i za którymi poszłoby się w ogień. Czas goi rany powiadają. Może kiedyś Paweł zaśpiewa w PIERSIACH. My, mimo wszystko, nie mówimy nie” – stwierdził zespół.

Paweł Kukiz jak do tej pory nie odniósł się do decyzji sądu we Wrocławiu

sobota, 04 marca 2017

Marcin Kędryna z Kancelarii Prezydenta najpierw pisał, a później dzwonił do "Tygodnika Podhalańskiego" z prośbą o sprostowanie. Nieprawdziwa jego zdaniem informacja dotyczyła tego, że prezydent miał jeść kiełbasę w czasie postu.

Cała sprawa zaczęła się od zdjęcia prezydenta Andrzeja Dudy, które opublikował dziś "Tygodnik Podhalański".
Widać na nim, jak Duda posila się w przerwie od jazdy na nartach w Tatrach i je... no właśnie, co?

"TP" napisał, że była to kiełbasa i zwrócił uwagę, że przecież dziś piątek, kiedy wierzący powinni obchodzić post.

Na Twitterze odpisał im Marcin Kędryna, specjalista od mediów społecznościowych w biurze prasowym Andrzej

"Myślałem, że "Tygodnik" wie o wszystkim, co się na Podhalu dzieje – tak trudno było sprawdzić,
że ta 'kiełbaska' to faszerowany pomidor?" - napisał.

Okazało się, że nie był to jedyny kontakt Kędryny z redakcją "Tygodnika".
Gazeta opublikowała na Twitterze nagranie, który ma być fragmentem rozmowy pracownika Kancelarii Prezydenta oraz osoby z redakcji. 

- Jestem z biura prasowego, nie będę pisał do pana pisma - mówi dzwoniący.
- Chodzi mi akurat, że w sytuacji takiej, prezydent przywiązuje naprawdę dużą wagę do spraw tego rodzaju, kwestii postów, kwestii tradycji i tak dalej, to tego rodzaju właśnie... I jeszcze niech pan zobaczy komentarze do tego waszego Tweeta - argumentuje.

- Ja tego w ogóle nie czytam i polecam również panu - odpowiada osoba z redakcji. - Wie pan co? Myśmy wybory wygrali dzięki pilnowaniu internetu - mówi rozmówca. W kampanii wyborczej Kędryna był w zespole zajmującym się mediami społecznościowymi.

Pisząc do nas na Twitterze Kędryna potwierdził, że "jako wieloletni wielbiciel 'Tygodnika Podhalańskiego'
prosił o sprostowanie informacji nieprawdziwej" w sprawie jedzenia przez prezydenta kiełbasy.

Dziennikarze na Twitterze zwrócili uwagę szczególnie na ostatnie zdanie rozmowy. "
'Myśmy wybory...' lepsze od samego Prezydenta, który zajada się kiełbasą w pierwszy piątek Wielkiego Postu"
- pisze Jacek Nizinkiewicz z "Rzeczpospolitej".

Pojawiły się też bardziej kąśliwe komentarze.

"Grunt to 'pilnowanie internetu', jak mówi urzędnik Kancelarii Prezydenta. Aż strach tweety pisać, że zadzwonią z interwencją"
- żartował Borys Budka z PO.

"Polska-kraj, w którym na wizerunek Prezydenta większy wpływ ma to,czy przestrzega postu,
niż czy przestrzega Konstytucji, na którą przysięgał" - komentowała już bardziej poważnie Agata Tulewicz. 

U mnie nic ciekawego.
Dziś przyjeżdża Ed . Będzie obiadek.
Zachciało mi się rosołku i kurczaka. Będę miała.

CHWILA Z HUMOREM :

Teściowa mówi do zięcia :
- Zenek, spójrz, czy mi na czubku języka coś się dzieje ? Bardzo mnie boli.
Eeee, wszystko w porządku. Język się mamusi rozdwaja.

Samochód potrącił przechodnia..
Kierowca zatrzymał auto, wysiadł i podbiegł do poszkodowanego.
- Wszystko w porządku ?
- Ze mną tak, ale ma pan nieszczelność  przy kolektorze wydechowym.

czwartek, 16 lutego 2017
czwartek, 29 grudnia 2016
środa, 30 listopada 2016

Paznokcie1

Paznokcie2

CHWILA Z HUMOREM Z ZESZYTÓW SZKOLNYCH :

W trumnie leżał nieboszczyk i ciężko dyszał.

Reumatyzm łamie dziadka i przepowiada pogodę.

Był bardzo aktywny, ale najlepiej się czuł, gdy nic nie robił.

Cześnik mówił barczystym głosem.

Mickiewicz napisał ,,Stepy Afrykańskie".

Cel uświęca sierotki.

Rycerze urządzali teleturnieje.

Napoleon był niski, ale na wszystkich patrzył z góry.

Wczoraj nie wychodziłam z domu, bo wiał straszny wiatr.
Dzisiaj podobno ma być lepiej, to sobie potupię.

Próbne lanie

niedziela, 20 listopada 2016
czwartek, 03 listopada 2016

Jerzy Stuhr musiał przerwać przygotowania do spektaklu "Las",
który miał zostać wyprodukowany dla Teatru Telewizji.
Reżyser twierdzi, że stacja zrezygnowała z projektu ze względu na jego osobę.
TVP dementuje i zapewnia, że powodem były ograniczone fundusze.

 

O skreśleniu spektaklu w reżyserii Jerzego Stuhra z harmonogramu Teatru Telewizji, poinformowała Małgorzata Zajączkowska.
Aktorka na swoim profilu na Facebooku zamieściła list samego Stuhra, w którym twórca tłumaczy widzom,
dlaczego nie zobaczą na antenie TVP jego przedstawienia:

Nasza przygoda z LASem trwała krótko.
Decyzją Prezesa TVP skreślono tę pozycje z planów Telewizji Polskiej.
Oficjalny powód - brak funduszy w co jednak średnio wierzę
bo mój projekt spotkał się z wielką życzliwością Kierownictwa Krakowskiego Ośrodka
dla którego ta realizacja miała być prestiżową oraz pełną akceptacją Redakcji Teatru Telewizji.
Mniemałem więc, że środki finansowe nie będą w tym wypadku przeszkodą.
Stało się jednak inaczej Sądzę, że odmowa związana jest z moją osobą i jest to restrykcja personalna.
Pan Prezes nie chce abym uczestniczył w "dobrej zmianie" w Telewizji.

 
niedziela, 11 września 2016
piątek, 19 sierpnia 2016
 
1 , 2 , 3 , 4 , 5 ... 8