KONTYNUACJA BLOGU ,,ALE WKOŁO JEST WESOŁO 1 .
| < Sierpień 2015 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
          1 2
3 4 5 6 7 8 9
10 11 12 13 14 15 16
17 18 19 20 21 22 23
24 25 26 27 28 29 30
31            
Tagi



poniedziałek, 26 stycznia 2015

Chandra

Oczy

Dwa dni miałam spokój, a teraz znów mam hałas, ponieważ panowie remontują piwnice.
Ciekawe, ile to jeszcze potrwa.
Ja to i tak mam dobrze, bo mieszkam na trzecim piętrze, ale współczuję mieszkającym na parterze.

Coś głupiego dzieje mi się ze stacjonarnym kompem.
Wciąż pokazują mi się reklamy.
Najczęściej ta, że wygrałam iPoda.
Jak mogłam wygrać, skoro w nic nie grałam ?
Bardzo mnie to wnerwia.
Mówiłam o tym Piotrusiowi. Powiedział, że postara się wpaść w środę i to sprawdzić.

CHWILA Z HUMOREM Z ZESZYTÓW SZKOLNYCH :

Wallenrod dał znać Aldonie, że już nie żyje.

Aleksander Wielki był dlatego sławny, bo założył wielkie reformy.

Skrzetuski zobaczył, jak szli : nagi dziad z wyrostkiem na przedzie.

Joanna chodziła w czarnej sukni po ojcu.

Gdy go Basia ujrzała - zapłodniła się i spuściła oczy.

Wokulski spotkał Izabelę na spacerze w łazience.

 

niedziela, 25 stycznia 2015

Wczoraj spadło trochę śniegu, ale dziś już po nim nie ma śladu.
Szkoda. Lubię śnieg i tak do 10 stopni mrozu.
Zima powinna być zimą.
Ed wczoraj mi przywiózł na obiad pierogi z serem.
Lubię je polać śmietaną, ale ze względu na brzuch wolałam nie ryzykować,
Po 18 on pojechał do domu żeby spokojnie oglądać sobie sport, a ja się położyłam i czytałam.

Rzecznik

Brałam

WOLNE ŻARTY :

Zapytano Korwin - Mikkiego, dlaczego nie był na ostatnim przemówieniu premier Kopacz.
- Gdybym wiedział, że to ostatnie, to całą rodzinę bym przyprowadził.

sobota, 24 stycznia 2015

Nic ciekawego u mnie się nie dzieje.
Do lekarza wczoraj się nie dostałam.
Poszłam więc do apteki i kupiłam sobie krople żołądkowe.
Dzisiaj już brzuch mnie nie boli.
Muszę sobie jakiś kleik ugotować.

DZIŚ MOJA WNUSIA KOŃCZY 10 LAT.
Jak ten czas szybko leci.

Nie było

piątek, 23 stycznia 2015

Od dwóch dni boli mnie brzuch. Dziś idę do lekarza.

Chwaliłam moją kicię, że nie interesuje się choinką.
Otóż dziś w nocy choinka została wywrócona.
Bombki sie nie potłukły, tylko pospadały.

środa, 21 stycznia 2015

Mruczek

Zamknięcie

Dziś DZIEŃ BABCI.
Z tej okazji Ed zabiera mnie na obiad do Kalejdoskopu.
Wszystkim babciom, w tym sobie też, życzę dużo zdrowia, bo to jest najważniejsze.
Fajnie jest być babcią.
Dzwonił chrzestny mojej córci. Ma wpaść do mnie. Dawno się nie widzieliśmy.

Jestem bardzo zadowolona z aparatu do masażu twarzy, który sobie ostatnio kupiłam.
Kosztował tylko 20 złotych.

W Suwałkach siedzi chłop i narzeka :
- Ale mróz !
- Pewnie Ruskie znowu otwarły granice.

Chłopak do dziewczyny :
- Renatko, pokochamy się ?
- Nie mam na imię Renatka .
- Nie o to pytałem.

wtorek, 20 stycznia 2015

Nie było mnie.

Ale  świat był.

I wojna światowa

Z Wikipedii, wolnej encyklopedii
 
 
I wojna światowa
WWImontage.jpg
Czas 28 lipca 1914 – 11 listopada 1918
Miejsce Europa, Afryka i Azja, Ocean Atlantycki, Ocean Spokojny, Ocean Indyjski
Przyczyna chęć zdobycia dominacji w Europie
Wynik zwycięstwo ententy, traktat wersalski, utworzenie Ligi Narodów
Strony konfliktu
Ententa:
 Imperium brytyjskie
 Francja
 Japonia
 Włochy (od 1915)
 Imperium Rosyjskie (do 1917)
 Królestwo Serbii
 Stany Zjednoczone (od 1917)
i inne państwa
Państwa centralne:
 Cesarstwo Niemieckie
 Austro-Węgry
 Imperium osmańskie
 Bułgaria
Dowódcy
Francja Philippe Pétain
Francja Ferdinand Foch
Wielka Brytania John French
Wielka Brytania Douglas Haig
Wielka Brytania Horatio Kitchener
Imperium Rosyjskie Mikołaj Mikołajewicz
Zjednoczone Królestwo Włoch Antonio Salandra
Stany Zjednoczone John Pershing
Cesarstwo Niemieckie Wilhelm II
Cesarstwo Niemieckie Helmut von Moltke
Cesarstwo Niemieckie Paul von Hindenburg
Cesarstwo Niemieckie Erich Ludendorff
Austro-Węgry Franciszek Józef I
Austro-Węgry Karol I Habsburg
Imperium osmańskie Enver Pasza
Carstwo Bułgarii Ferdynand I Koburg
Straty
5,1 mln zabitych
12,83 mln rannych
4,1 mln zaginionych
3,4 mln zabitych
8,38 mln rannych
3,6 mln zaginionych

I wojna światowa (w latach 20. i 30. XX wieku nazywana „wielką wojną”)
– konflikt zbrojny trwający od 28 lipca 1914 do 11 listopada 1918 pomiędzy ententą, tj.
Wielką Brytanią, Francją, Rosją, Serbią, Japonią, Włochami (od 1915) i Stanami Zjednoczonymi (od 1917),
a państwami centralnymi, tj. Austro-Węgrami i Niemcami wspieranymi przez Turcję i Bułgarię.

Był to największy konflikt zbrojny na kontynencie europejskim od czasu wojen napoleońskich.
Wojna zakończyła się klęską państw centralnych, likwidacją mocarstw Świętego Przymierza
i powstaniem w Europie Środkowej i Południowej licznych państw narodowych.
Była też jedną z głównych przyczyn rewolucji październikowej w Rosji.
Mimo ogromu strat i wstrząsu wywołanego nimi wojna ta nie rozwiązała większości konfliktów,
co 21 lat później doprowadziło do wybuchu II wojny światowej.
I wojna światowa była zderzeniem XX-wiecznej techniki z XIX-wieczną strategią i taktyką.
Po raz pierwszy w historii zastosowano w walce nowoczesną broń chemiczną, samoloty,
okręty podwodne, czołgi i samochody ciężarowe.
Wybuch I wojny światowej wyznaczył symboliczny koniec wieku XIX i koniec hegemonii europejskiej na świecie.
Od tego momentu coraz większą rolę w stosunkach międzynarodowych
zaczęły odgrywać Stany Zjednoczone i Związek Radziecki.

10:06, hanula1950
Link Komentarze (2) »

 


 

Dobranoc :)                                                                Znajomy narzeka

                                                                na swojego kota,

                                                                powiada, że dziwna

                                                                jest z niego istota,

                                                                że chociaż jest bystry

                                                                i szybko sie uczy,

                                                                nie łasi się wcale,

                                                                do ucha nie mruczy,

                                                                usypiać z nim nie chce,

                                                                na progu nie czeka,

                                                                a nawet go czasem

                                                                omija z daleka,

                                                                nie jada mu z reki,

                                                                odwraca sie dumnie . . .

 

                                                                zupełnie odwrotnie

                                                                niż widział to u mnie.

 

                                                               Więc cóż mu powiedzieć

                                                               by prostych słow użyć ?

                                                               Że - 

                                                               na milośc kota,

                                                               to trzeba zasłużyć !

 

 

Franciszek klimek

 

WYBÓR

 

                                                             Rozmawiają dwie panie

                                                             na schodowej klatce.

                                                             Pani M. przygnębiona

                                                             zwierza się sąsiadce,

                                                             że z jakichś tam powodów

                                                             mąż się w złości miota

                                                             i ona ma wybierać:

                                                             jego albo k o t a .

                                                             Taki wybór jest jednak

                                                             niełatwy niestety,

                                                             bo i jeden, i drugi

                                                             ma pewne zalety.

                                                             Z drugiej strony ich wady

                                                             niewiele się różnią,

                                                             bo i jeden, i drugi

                                                             wraca zwykle późno.

 

                                                           Sąsiadka, jak wiadomo,

                                                            wie i to, i owo,

                                                            więc jej zdanie powtórzyć

                                                            warto słowo w słowo :

 

                                                            - No, jeśli porównywać,

                                                            pod uwagę weźmy

                                                            ten fakt, że jednak kocur

                                                            wraca zawsze t r z e ź w y .

Franciszek Klimek

Kotki z kalendarza 

 

WLAZŁ KOTEK NA PŁOTEK

 

                                                           Wlazł kotek na płotek i siedzi

                                                           - i patrzy, co robią sąsiedzi,

                                                           choć większa to byłaby gratka

                                                           zobaczyć, co robi sąsiadka .

 

                                                          On wie, że podglądać – nieładnie,

                                                          że jak sie wychyli, to spadnie

                                                           i chociaz na łapy kota spada,

                                                          niedobrze jest spaść na sąsiada …

 

                                                          Ach, gdyby tak móc wejśc do środka,

                                                          gdzie śliczna przeciąga się kotka,

                                                          gdzie myje co trzeba i czesze,

                                                          ku swojej i jego uciesze …

 

                                                          Podano mu mleczko na spodku,

                                                          ktoś szepnął: – Masz, napij się, kotku.

                                                          A kotek z pewnością odpowie,

                                                          że teraz nie mleko mu w głowie.

 

                                                         Tuż obok za szybę przy płocie

                                                         marzenia wędrują dziś kocie,

                                                         tak blisko futerko ponętne

                                                         - a okno niestety zamkniete.

 

                                                        Nasz kocur to znosi pogodnie,

                                                        choć niezbyt na płocie wygodnie:

                                                        tu kłuje, tu sęk jakiś gniecie

                                                        – czy nie ma miejsc lepszych na świecie ?

 

             I tylko to kota pociesza,

                        że takich jak on – cała rzesza,

                                                                          a ludzie – jak dobrze to wiemy,

                                                                          też mają podobne problemy.

Franciszek Klimek

 

Kotki z kalendarza cd 

 

A na koniec fotka która mnie prawie rozwaliła… :P

    

niedziela, 18 stycznia 2015

GAWRONY to ptaki trochę większe od gołębia.
Kiedy jest mróz stroszą piórka wydłużone na bokach ciała.
Wyglądają one jak ,,nogawice", które są charakterystyczne dla skrzydlatych drapieżników.

Gawrony

TAJEMNICE ZWIERZĄT :

* BORSUKI nie są bałaganiarzami jak lisy.
   Drogę do ich nor prowadzą specjalne uporządkowane ścieżki.
   Prowadzą nocny i skryty tryb życia.
   Zapadają w zimowy sen.
* RZEKOTKA DRZEWNA to najgłośniejszy z polskich płazów.
   W czasie godów jej rzekot słychać w promieniu kilku kilometrów.
* Śpiew SŁOWIKA składa się z treli, cyknięć
   oraz innych dźwięków podobnych do dźwięków fletu, a nawet dzwonu.

W marketach

CHWILA Z HUMOREM :

Lekarz do pacjenta :
- Niestety, do końca życia nie może pan nic jeść.
- Ależ panie doktorze...
- Spokojnie, trzy dni pan wytrzyma.

Przychodzi Eskimos do baru i mówi :
- Kelner, whisky !
- Z lodem ?
- Lepiej mnie nie wkurzaj.

- Dlaczego faceci podobni są do karaluchów ?
- Bo kręcą się po kuchni i ciężko ich się pozbyć.

Podpis

To nie jeż

 Zaprowadziłam Eda wczoraj do Biedronki. Kupiłam nowego ślicznego kaktusika.
Dzisiaj Ed ma przyjść na skoki. Fajnie się razem ogląda.

sobota, 17 stycznia 2015

Zwłaszcza zimą uwielbiamy narzekać.
Ubolewamy nad brakiem słońca, niską temperaturą, mroźnymi wiatrami i krótkim dniem.
Ale na jedno nie możemy narzekać - na brak apetytu.
Zimą każdemu z nas chce się jeść bardziej, niż gdy jest ciepło.
Pora zapytać - czy my - biegacze powinniśmy walczyć z większym łaknieniem?
Czym je zaspokajać, aby uniknąć chorób i uczucia permanentnego wychłodzenia?
Odpowiadamy.

Niedźwiedzie na zimę zapadały w sen i to się nie zmieniło.
Nasi przodkowie, gdy zima pukała do ich drzwi
zajadali się tłustymi potrawami – czy powinniśmy pójść ich śladem
          

Zimą nie możemy narzekać na brak apetytu.

Na pierwszy rzut oka wydaje się, że dawniejsze zwyczaje są mądrością narodu.
Zimą, bowiem potrzebujemy około 20 procent kalorii więcej, aby ogrzać nasz organizm.
Wtedy jednak narażenie na odczuwanie chłodu było większe niż obecnie.
Mamy centralne ogrzewanie, pracujemy również głównie w pomieszczeniach,
przemieszczamy się samochodami, pociągami lub autobusami.
Styczności z chłodem jest niewiele, choć bezsprzecznie ona występuje.
Z tego względu w zdecydowanej większości przez zimę przybieramy na wadze.
Jemy częściej, jemy więcej, podjadamy – kiedy zmarzniemy.
Jest to naturalna reakcja organizmu,
którą zawdzięczamy najprawdopodobniej naszych prehistoryczny przodkom.
Skoro potrzebujemy więcej energii, dlaczego tyjemy i wiosną musimy zbijać wagę?
- Jeśli chodzi o mięso, to nie ma żadnych wskazań, aby jeść go więcej niż w innych porach roku.
Pytanie czy w ogóle powinniśmy jeść więcej.
Odpowiedzi są dwie w zależności od naszej aktywności.
-
twierdzi dietetyk sportowy, Damian Parol.
- Często jest tak, że zimą jesteśmy mniej aktywni fizycznie.
Trenujący biegacze, którzy sztywno trzymają się planu treningowego
powinni przyjmować trochę więcej kalorii,
bo wciąż ćwiczą, a dodatkowo często na mrozie. Jednak wiele osób odpuszcza,
zawiesza swoją aktywność lub też znacznie ją ogranicza.
 Przy takim założeniu, wrócimy zmarznięci do domu i również zjemy oraz częściej będziemy podjadać,
aby uzupełnić wydatek energetyczny na ogrzanie ciała.
Nie działa to jednak symetrycznie, zawsze zjemy za dużo i dlatego tyjemy.
Dlatego moim zdaniem,
tylko osoby bardzo aktywne powinny zadbać o większą wartość kaloryczną -
dodaje dietetyk.

Owoce wychładzające

Często zimą, gdy na targu nie ma świeżych truskawek,
czy fasolki szparagowej – to z naszej diety umykają warzywa i owoce.
Są stare, mrożone i… niezdrowe. Jest to nieprawdą.
Powinniśmy je jeść, bowiem zimą potrzebujemy jeszcze więcej witamin i minerałów,
aby wzmacniać nasz układ odpornościowy.
Latem nie choruje prawie nikt, a zimą katar i kaszel potrafią ciągnąć się tygodniami,
nawet u biegaczy, choć wielu jest zahartowanych i żadnej licho ich nie bierze. 
- Mrożone warzywa i owoce są naprawdę super.
Są odrobinę mniej odżywcze niż te świeże, ale warto je jeść, nadal są bardzo zdrowe.
Owoce cytrusowe, które przyjeżdżają do nas z południa Europy są nawet lepszej jakości niż latem.
Są takie mity, kuchnia pięciu przemian, medycyna chińska
– te prądy głoszą, że takie owoce wychładzają organizm.
To nie są mądre rzeczy, nie należy się bać, tylko jeść cytrusy pełne witaminy C i polifenoli,
co podziała pozytywnie na naszą odporność zimą -
radzi doktorant Damian Parol.

Paliwo słoneczne

Kolejną kwestią, na którą należy zwrócić uwagę, jest nasza gwiazda – Słońce.
Ono daje życie, ono daje witaminę D. Zimą jest ciemno, zimą ciągle jest pochmurno.
W momencie, kiedy jest dzień i czyste niebo, a my przebywamy na świeżym powietrzu,
to kąt padania promieni słonecznych jest niewystarczający, aby syntetyzować witaminę D w naszej skórze.
A za co ona odpowiada?
Zwiększa wchłanianie wapnia i fosforu w przewodzie pokarmowym,
pełni funkcje regulacyjne w układzie odpornościowym (ważnym zwłaszcza zimą),
hamuje proces demineralizacji kości.
Jej niedobór, jako najszybsza konsekwencja może skutkować infekcją,
nie mówiąc już o późniejszych znacznie poważniejszych
chorobach układu sercowo-naczyniowego lub też cukrzycy drugiego stopnia.
W skrócie – dla biegacza infekcja oznacza przerwę w treningach.
Jak dbać o witaminę D?
- W naszym społeczeństwie jej niedobór jest problemem powszechnym.
Trwają dyskusje czy należy wspomagać się suplementami przez cały rok,
czy tylko w okresie zimowym.
Wszyscy są zgodni, że zimą należy to robić na pewno.
Zaleca się tabletki, które mają jej odpowiednie wartości,
samą dietą w zimie nie jesteśmy w stanie zrekompensować braku słonecznych dni.
Jest to teoretycznie możliwe, ale w praktyce raczej niewykonalne.
Dużo witaminy D posiadają tłuste ryby morskie i je zdecydowanie polecam,
jednak dodatkowo należy stosować suplementację
- twierdzi dietetyk sportowy.
Zalecana dawka to 1000 jednostek (IU) dziennie.
Warto zaznaczyć, że witamina D należy do grupy ADEK rozpuszczalnej w tłuszczach.          

Tłuste ryby morskie powinny, przynajmniej od czasu do czasu, wylądować na naszym talerzu.

Paradoks odwodnienia

Gdy są upały wszędzie trąbią na alarm, dzwony biją – należy pić dużo płynów, aby się nie odwodnić.
Chce nam się pić, pocimy się i faktycznie pijemy więcej.
Częściej odwodnieni jesteśmy… zimą. - Zazwyczaj jest tak, że pijemy trochę mniej niż potrzebujemy.
Jest tak zwłaszcza zimą.
Nie powinno być tak, że odczuwamy pragnienie.
Wyjątkiem są tzw. suche mieszkania z racji ogrzewania,
wtedy jest nam po prostu sucho w ustach i ratuje to nas przed niedostatecznym nawodnieniem.
Ale jak ktoś nie ma takich warunków, to będzie mu się chciało mniej pić i będzie trochę odwodniony,
dlatego warto na to zwrócić uwagę -
twierdzi nasz ekspert. 
Zimą z reguły też pijemy mniej podczas treningu, bo jest zimno i aż tak się pić nie chce,
ale po powrocie do domu okazuje się,
że mamy mocno przepocone ubranie oraz odczuwamy pragnienie.
Często nie bierzemy ze sobą picia, żeby nie było zbyt zimne lub, żeby nie zamarzło.
Są jednak bukłaki oraz termosy, które możemy przecież zabrać do plecaka
i uniknąć zamarznięcia lub znacznego wychłodzenia płynu.
Warto jednak nie sugerować się specjalnie ich zimnem,
bowiem np. jedzenie lodów latem daje większe prawdopodobieństwo
zapalenia gardła niż zimą z uwagi na znacznie większą różnice temperatur.
A gdy już wrócimy do domu… czy powinniśmy wypić coś ciepłego np. herbatę?
- Nie ma to jakichś właściwości zdrowotnych, jest po prostu przyjemne.
Trochę nas to rozgrzeje,
ale jeżeli ktoś woli napić się wody, to nie ma to żadnego znaczenia -  uważa Damian Parol. 

Reasumując - przy obecnym trybie życia
nasza dieta zimowa nie musi różnić się aż tak od normalnej w ciągu roku.
Pochłaniane większe ilości spalą się tylko przy normalnym trening biegowym,
bo dodatkowych kalorii będziemy potrzebować, aby się ogrzać.
Często jednak spada intensywność naszego biegania, wtedy złapiemy trochę masy i to,
że rano odśnieżymy samochód lub zmarzniemy na przystanku
nie wpłynie na nasze zapotrzebowanie na tyle znacznie,
aby diametralnie zmienić dietę.
Najważniejszą kwestią wydaje się być witamina D,
uzupełniać ją powinni zarówno osoby intensywnie biegające jak również te,
wychodzące na powietrze sporadycznie.
Promienie słońca niestety nic nam o tej porze roku nie pomogą.

( metromsn.gazeta.pl )

Szkolenie

Pod ziemię

Wczorajszy wieczór spędziłam z Piotrusiem.
Było bardzo przyjemnie.
Zrobił mi parę użytecznych rzeczy.
Poprawił palnik w kuchence, bo gaz krzywo się palił.
Szafka kuchenna się nie domykała, a teraz już się domyka.
Wyszorował mi też szybkowar, w którym mi się przypaliła kapusta.
Dzisiaj ma u mnie być Ed.
Nagotował zupy fasolowej i ma mi przynieść.

11:30, hanula1950 , Zdrowie
Link Komentarze (5) »
piątek, 16 stycznia 2015

Ilu ludzi, tyle dziwactw.
Niektóre z tych dziwactw uznajemy za ekscentryczność, inne uważamy za brak wychowania.
I - naturalnie - chętniej winy szukamy u innych, niż w nas samych.

Każdy z nas ma jakieś grzechy zdziwaczenia na sumieniu.
Rzecz jasna, wcale nie uważamy, że to są grzechy,
a całkiem normalne zachowania i przyzwyczajenia wyniesione z domu.
Stąd jesteśmy mocno zdziwieni, albo wkurzeni, jak ktoś nam zwraca na nie uwagę.

Ja wiem, że przerąbane jest dostosowywać się do drugiej osoby,
a już do kilku osób to kiła i mogiła, albo inna cholera.
W końcu jesteśmy super ułożeni i dobrze wychowani, ale tak naprawdę,
to wolelibyśmy, żeby się do nas dostosowywano.
To jest całkiem normalne i wcale nie trzeba się tego wstydzić.

Dlatego właśnie mamy w społeczeństwie ustalone pewne zasady i normy obyczajowe,
które trochę trzymają nas w ryzach.
Gorzej, gdy zasady te nie są do końca wypowiedziane na głos
i trzeba się domyślać, o co chodzi drugiej osobie.
Oto przykłady kilku irytujących czynności,
z którymi na co dzień się stykamy i z którymi można walczyć jak z wiatrakami.
Pozostaje pytanie - jak bardzo one nas naprawdę wkurzają i czy warto jest suszyć o nie komuś głowę?
To już każdy sobie sam odpowie.

Nieopuszczona klapa w toalecie

Codzienny Mordor, nie tylko w miejscu pracy, ale i w domu.
I to nie tylko panowie są tymi "złymi”, co nie opuszczają deski klozetowej.
Niektóre panie nie też tego nie robią.
Okazuje się, że "opuścić deskę klozetową” nie dla wszystkich znaczy to samo.
Dla jednych jest to opuszczenie obydwu części deski, a dla innych - tylko tej wewnętrznej.

Nieodnoszenie brudnych naczyń do kuchni

Hodowanie kubków, talerzy i sztućców na swoim biurku lub na stole w pokoju,
to częsty powód do irytacji dla innych.
Po co wazony i ramki ze zdjęciami, które mogą przystroić nasze meble, skoro mamy zastawę stołową?
W końcu odniesiemy naczynia do zlewu, a nawet je umyjemy,
ale przecież można to zrobić hurtowo raz na tydzień.
Na co komu te nerwy, że brakuje kubeczków, albo miejsca na stoliku, przecież to się posprząta.
Najlepiej jakby się samo posprzątało i samo umyło.
Dość poważnym problemem bywa dla niektórych uruchomienie zmywarki.
Ta piekielna machina wymaga od człowieka załadowania jej brudami,
wrzucenia kostki i naciśnięcia przycisku START.
Jakby tego było mało, to po pewnym czasie trzeba ją jeszcze opróżnić.
STRASZNE.

Telewizor, członek naszej rodziny

Wstajemy i od razu go włączamy.
Jemy z nim posiłki, rozmawiamy przy nim o naszych codziennych sprawach,
wychowujemy z nim dzieci, nawet zwierzęta są szczęśliwsze jak on sobie tak cichutko gada.
Takie kochane pudełeczko, które często zastępuje nam cały świat.
Telewizor nas nie osądza, telewizor nas rozumie.
Podobnie oczywiście rzecz ma się z komputerem, tabletem lub telefonem komórkowym.

Mizeria

Pusty karton po napoju

Jeżeli w kartonie znajduje się pół łyżeczki płynu, to znaczy,
że on jest i trzeba go schować do lodówki.
Nie marnujemy w końcu jedzenia i picia, wszystko należy spożyć do końca.
Pół łyżeczki napoju jest lepsze niż zero, wiadoma sprawa.
Można oczywiście odstawiając taki karton do lodówki napomknąć,
że na przykład mleko się kończy, ale w końcu ktoś się kapnie, że tak jest i pójdzie kupić.
Nie ma co sobie tym zawracać głowy.

Mycie deski po krojeniu

Nie trzeba tego robić, wystarczy szmatką okruszki wytrzeć.
Mikroby mają to do siebie, że same z tej deski wtedy zeskakują.
Skórka od pomidora w końcu sama wyschnie i się odkruszy, a dżem wyparuje.
Podobnie będzie z mięsem, które kroiliśmy na desce.

Mycie wanny lub prysznica

Skoro się wykąpaliśmy, to znaczy, że jesteśmy czyści,
więc i urządzenia sanitarne w których myliśmy się, są czyste.
Logiczne, prawda?
Nie ma sensu po sobie myć wanny lub prysznica,
bo nie wiadomo za ile ktoś będzie z niego korzystał,
a w tym czasie brud i tak się może nagromadzić.
Podczas mycia głowy gubimy włosy, które spływają do odpływu i tam sobie mieszkają.
No i umówmy się, jest to dość brzydki pejzaż, więc lepiej ich stamtąd nie ruszać.
Niech uprzątnie je inna osoba, która jest mniej wrażliwa na taki widok.

W parzyste

Zamykanie drzwi od szafek

Czynność, która jest bezsensowna, bo i tak zaraz znowu się te szafki otworzy.
Nie ma znaczenia czy są to szafki kuchenne, szafa na ubrania, czy bieliźniarka.
W ciągu najbliższego, dokładnie nieokreślonego czasu
będziemy znowu musieli coś z nich wyjąć, więc po co się męczyć.
Poza tym, te otwarte drzwiczki uczą czujności.
Jak idziesz w nocy do lodówki to musisz pamiętać, że można uderzyć się w głowę lub w kolano.
To taki trening na przeżycie w trudnych warunkach po prostu, więc nie róbmy scen.

Jak wspomniałam na początku, to jest tylko kilka przykładów i nie każdego one denerwują.
Ale na pewno w swoim otoczeniu macie coś co wyprowadza was z równowagi,
albo wy dobijacie kogoś swoimi przyzwyczajeniami.
Podzielcie się traumą (hehehe).

PS. Ja zbieram naczynia.

( metro.msn.gazeta.pl )

Zdjęcia z wakacji

Szyneczka

Na moim osiedlu długo istniał Mokpol.
W zeszłym roku go zamknęli i długo remontowali.
Przed świętami w pawilonie otworzono Biedronkę.
Wczoraj postanowiłam tam pójść i zobaczyć jak to wygląda.
Oględziny wypadły bardzo pomyślnie.
Jest tam wszystko, no prawie, bo nie ma sprzętu RTV, ale nigdy go w takich sklepach nie ma.
Przyniosłam dwie siaty zakupów.
Kupiłam sobie dwa kwiaty doniczkowe i 11 różyczek do wazonu,
aparat do masażu twarzy, świece zapachowe oraz chrupki dla mojej Kizi Mizi.
Z ledwością dotarłam do domu.
Od razu weszłam do wanny i zmęczenie minęło.