KONTYNUACJA BLOGU ,,ALE WKOŁO JEST WESOŁO 1 .
| < Kwiecień 2019 > |
Pn Wt Śr Cz Pt So N
1 2 3 4 5 6 7
8 9 10 11 12 13 14
15 16 17 18 19 20 21
22 23 24 25 26 27 28
29 30          
Tagi



środa, 06 marca 2019

Popielec, Środa Popielcowa (staropolska Wstępna Środa)
− w kalendarzu katolickim pierwszy dzień Wielkiego Postu.
Jest to dzień pokuty przypadający na 46 dni kalendarzowych
(40-dniowy okres postu, bez wliczania niedziel) przed Wielkanocą.
Środa Popielcowa wypada między 5 lutego a 10 marca.
W tym dniu wierni nie są zobowiązani do uczestniczenia we mszy świętej.

Spis treści

 
  • 1 Liturgia katolicka
  • 2 Normy kanoniczne
  • 3 Popielec w malarstwie
  • 4 Uwagi

Liturgia katolicka

Według obrzędów katolickich tego dnia kapłan posypuje głowy wiernych popiołem.
Tradycja posypywania głów popiołem na znak pokuty pojawiła się w VIII wieku.
W XI wieku papież Urban II uczynił go obowiązującym zwyczajem w całym Kościele.
Wówczas postanowiono, że popiół będzie pochodził z palm
poświęconych w Niedzielę Palmową z ubiegłego roku.

Obrzęd ten ma miejsce w czasie liturgii słowa po homilii i zastępuje akt pokuty.
Kapłan ze złożonymi rękami zachęca najpierw wiernych,
by zjednoczyli się z nim w modlitwie błagalnej o poświęcenie popiołu.
Mszał Rzymski określa dwie formuły modlitewne.
W obu jest mowa o czterdziestodniowym okresie pokuty i błaganiu o oczyszczenie z grzechów,
przez który ma przygotować wiernych do uczestnictwa w Misterium Paschalnym Chrystusa.
Następnie następuje właściwy obrzęd posypania.
Wierni zbierają się przy stopniu komunijnym, a kapłan posypując ich głowy mówi:
Nawracajcie się i wierzcie w Ewangelię lub prochem jesteś i w proch się obrócisz.
Zaleca się śpiew następujących antyfon, zaczerpniętych z Pisma Świętego:
Jl 2,13; Jl 2,17; Est 13,17; Ps 51,3 lub pieśni pokutnych, np. Bądź mi litościw, Boże nieskończony.
Jeśli obrzęd ma miejsce w czasie mszy św., następuje po nim modlitwa powszechna i liturgia eucharystyczna.

Normy kanoniczne

W Środę Popielcową katolików obowiązuje wstrzemięźliwość od pokarmów mięsnych (od 14. roku życia)
i post ścisły (między 18. a 60. rokiem życia),
czyli ograniczenie liczby posiłków do syta do jednego w ciągu dnia.
Popielec nie jest dniem wolnym od pracy.

Poniższa tabelka przedstawia, kiedy wypada Środa Popielcowa w najbliższych latach:

RokData
2013 13 lutego
2014 5 marca
2015 18 lutego
2016 10 lutego
2017 1 marca
2018 14 lutego
2019 6 marca
2020 26 lutego

Popielec w malarstwie

 
 
Witold Wojtkiewicz – Medytacje. Popielec.
  • 1908: Witold Wojtkiewicz – "Medytacje. Popielec", tempera na płótnie, Muzeum Narodowe, Kraków
  • 1881: Julian Fałat – "Popielec", akwarela, kolekcja prywatna
  • 1857: Carl Spitzweg – "Środa Popielcowa", olej na płótnie, Galeria Państwowa, Stuttgart

 

wtorek, 05 marca 2019
poniedziałek, 04 marca 2019

Jeszcze za życia okrzyknięto go boskim.
Choć rzucił rękawicę papieżom i książętom, niezmiennie cieszył się ich łaskami.
Ba, w papieskim grobowcu ukrył heretycki przekaz,
za jaki innych śmiertelników inkwizycja wysyłała na stos.

Grobowiec papieża Juliusza II kryje klucz do tajemnicy ostatnich lat życia Michała Anioła,
kiedy związał się on z orbitującym na szczytach Kościoła sprzysiężeniem, które kultywowało idee Marcina Lutra.

Budowa grobowca zajęła artyście 30 lat, wypełnionych depresją i rozpaczą.
Wraz ze zleceniem Juliusz II podarował mu stary domek
w pobliżu antycznego Forum Trajana, z dala od pałaców papieskich.
Tu, na peryferiach miasta, Michał Anioł mieszkał do śmierci, bez mała 50 lat.
Bardziej niż skromnie.
Na pierwszym piętrze mieszkanie, na parterze pracownia.
Dookoła antyczne ruiny zarastały krzewami i trawą.

Chłopi wypasali krowy, a pasterze sypiali pod antycznymi łukami.
Michał Anioł prowadził surowe życie.
Wstawał o wschodzie słońca, spał mało, dużo spacerował po antycznych ruinach.
 W tym czasie opromieniała go już sława geniusza.

Wszystko zaczęło się pod koniec XV wieku we Florencji.
Władca republiki Wawrzyniec Medyceusz odkrywa syna zubożałego szlachcica
w jednym z florenckich warsztatów kamieniarskich.
I oferuje mu posadę na dworze.
Tu trzynastolatek uczy się pod bacznym okiem najlepszych mistrzów dłuta.
Do zakazów młody adept sztuki zupełnie się nie stosuje.

Nocą zakrada się do prosektorium konwentu św. Ducha i przygląda się,
jak mnisi przeprowadzają sekcje zwłok.
Ba, sam przeprowadza obdukcję, co zwykłym śmiertelnikom zabronione jest pod groźbą kary.
Tak poznaje anatomię ludzkiego ciała.
W dziesiątkach szkiców przenosi na papier przebieg żył, ścięgien, muskułów.
Tę wiedzę wykorzystuje, gdy rzeźbi Pietę.

Maryja jest dziewczęco młoda.
Dla Michała Anioła jej nieskazitelna młodość wyraża boskość.
Ciało Chrystusa przedstawiono dokładnie tak jak w naturze.
W marmurze artyście udaje się uchwycić genialny motyw:
Chrystus przekraczający granicę śmierci.
Jego żyły jeszcze napięte, przed sekundą pulsowały krwią,
dwa palce dłoni kurczowo trzymają się fałdy materiału.
Dłoń jeszcze pośmiertnie nie zwiotczała.

Chrystus jakby w zwolnionym tempie przechodzi od życia do śmierci.
Opadająca do tyłu głowa zwiastuje śmierć, ale może też być oznaką snu.
W chwili największego smutku i cierpienia matka i syn ucieleśniają absolutne piękno.
Uosobienie nieśmiertelności wyciosane z jednego bloku marmuru.

W oczy rzuca się przerzucony przez ramię Maryi pasek z wygrawerowanym napisem:
„Zrobił to Michał Anioł Buonarotti z Florencji".
Pierwsza i ostatnia sygnatura artysty.
Od tej pory stanie się tak sławny, że nie będzie musiał sygnować swoich dzieł.

Kiedy pracuje nad Pietą, prowadzi życie pełne wyrzeczeń.
Do ojca we Florencji dochodzą zastraszające wieści o stanie zdrowia syna.
Napomina więc go, by dbał o zdrowie.
Ten ma zaledwie 24 lata.
Ale wielkie dzieła tworzy tylko wtedy, gdy znajduje się pod psychicznym napięciem,
a fizycznie dociera do granic możliwości.
Nad Pietą pracuje dwa lata.
Aż do całkowitego wyczerpania.
Marmur obrabia gołą ręką, majzlem i młotem.
„Jeśli mój młot uderza w twardą skałę, rzeźbiąc ludzką postać, to musi być posłuszny mojej woli.
Ale tylko Bóg sprawia, że powstaje arcydzieło".
To werset potwierdzający wiarę Michała Anioła w boską inspirację własnej twórczości.

Neurotyczny papież Juliusz II, z ego sięgającym nieba,
zleca mu budowę swojego grobowca.
Michał Anioł przedstawia mu projekt godny ambicji pontifeksa.
Gigantyczny grób z marmuru w stylu antycznej greckiej świątyni z 40 figurami.
Rzeźbiarz miesiącami przebywa w kamieniołomach,
razem z robotnikami wyrywa bloki skalne, które wołami transportuje do portu.
Sztormy uniemożliwiają ich dalszy transport do Rzymu.
Michał Anioł jest zrozpaczony.
Po ośmiu miesiącach bloki skalne docierają wreszcie na plac budowy.
Ale popędliwy papież już nie chce grobowca. Marzy mu się nowa bazylika.
Michał Anioł się wścieka. Opuszcza Rzym.
Papież każe mu wrócić.
Ma nowe zlecenie:
namalowanie na sklepieniu kaplicy Sykstyńskiej 12 apostołów. Pobożnych.

Cztery lata artysta pracuje bez wytchnienia.
Dniami i nocami nie schodzi z rusztowania.
Farba kapie mu na oczy.
Obawia się, że oślepnie.
Tylko jeden pomocnik miesza mu zaprawę i farby.
Ale wszystkie postaci na sklepieniu Michał Anioł maluje sam, nawet te mniej istotne.
I wyczarowuje historię stworzenia w obrazach.
Skoro Bóg powiedział: „Niech stanie się światło", a światło się stało,
to w kaplicy Sykstyńskiej Bóg Ojciec pędzi na obłoku.

Nikt jeszcze nie widział tak świętokradczej ikonografii.
Jak przy stworzeniu Adama, gdzie boska energia przechodzi na człowieka.
Człowiek dorównujący Bogu?
Inny obraz – grzech pierworodny. Namalowany wbrew tradycji.
Bo to Adam, nie Ewa, sięga po zakazany owoc.
Popełniwszy grzech, człowiek musi się zestarzeć.
Los ludzki naznaczony cierpieniem i śmiercią.
Czy po powrocie do Rzymu Michał Anioł kierował się artystyczną zemstą?
Skoro papieskie zlecenie zamienił w nadludzkie przedsięwzięcie,
ale z interpretacją niezgodną z linią Kościoła?

Równolegle pracuje nad rzeźbami do papieskiego grobowca.
Tym pilniej, że Juliusz już nie żyje.
Jego potomkowie grożą artyście, bo nie dotrzymał terminów i umowy.
Ale i inni zleceniodawcy się niecierpliwią.
Jak choćby nowy papież. A mianował go naczelnym architektem Watykanu.
Tymczasem budowa bazyliki posuwa się wolno.
Michał Anioł pracuje na wszystkich frontach.
60-letni geniusz żyje w swoim skromnym mieszkanku za Forum Trajana.
Codziennie udając się na plac budowy,
mija po drodze pałac najpotężniejszego rodu rzymskiego – Colonnów.

Tu mieszka Vittoria Colonna, najwybitniejsza poetka, jaką wydał włoski renesans.
45-letnia wdowa, bogata, elokwentna, z koneksjami wśród papieży i cesarzy.
Michał Anioł zakochuje się w niej na zabój, zasypuje ją miłosnymi wierszami.
Ach, jak bardzo doskwiera mu platoniczna miłość.
Ich przyjaźń zasadza się na braterstwie duszy i miłości do sztuki.
On darowuje jej swoje szkice.
Regularnie po niedzielnych mszach spotykają się w ogrodach pałacu Colonnów.
Wreszcie Vittoria ujawnia przed nim sekret i wprowadza go do tajnego kręgu spirituali (uduchowionych).
To reformatorzy Kościoła, którzy po wystąpieniu Lutra zarazili się jego ideami,
ale nie chcą dopuścić do rozłamu w Kościele.
W sprzysiężeniu zacne nazwiska, kilku kardynałów, arystokratów, Vittoria i on.

W swoim domu za Forum Trajana coraz bardziej popada w samotność.
Inkwizycja tępi heretyków jak szczury.
Za przyjaźń ze spirituali Michał Anioł płaci wysoką cenę.
Kiedy główny inkwizytor Rzymu zostaje papieżem, cofa mu rentę.
Wszyscy jego przyjaciele, nawet ci ze szczytów, zostają aresztowani i gniją w lochach.
Także Vittoria Colonna trafia na listę podejrzanych. Nim ją zniszczą, umiera.

Ale od tej pory twórczość Michała Anioła przepaja protestancka idea Vittorii,
że to światło boskiego miłosierdzia napełnia ludzi wiarą.
Z tej inspiracji powstaje „Sąd Ostateczny", genialny fresk w kaplicy Sykstyńskiej.
Przeniósł na niego Michał Anioł rebelię, jakiej sam uległ.
Na fresku buntowniczy aniołowie, diabły-lucyfery, walczą z dobrymi aniołami,
tak jak uduchowieni reformatorzy Kościoła z tępą i skorumpowaną hierarchią kościelną.
Ta myśl z malarskiego arcydzieła tworzy płaszczyznę konfrontacji polityczno-teologicznej.

Bo tylko wiara liczy się u Chrystusa, gdy po raz drugi przyjdzie na ziemię.
Wybrańcy, apostołowie i księża są nadzy.
Duchowni bez ornatu, bez wspaniałych szat.
Tak samo nadzy jak potępieńcy.
Wielkie kłębowisko nagości wiruje nad ołtarzem.
I wywołuje skandal.
Kardynałowie w Watykanie zarzucają artyście bezbożność.
On sam przedstawia siebie na fresku jako zwój skóry, co do dziś pozostaje nierozwiązaną zagadką.

Przy fresku pracuje jak szalony siedem długich lat.
Wokół Chrystusa i Maryi promieniuje światło.
To promienie oświecenia, które Bóg zsyła na człowieka, by wypełnić go czystą wiarą.
Najbardziej dosadne przedstawienie kluczowej idei protestantyzmu w dziejach sztuki.
Ale protestanckie wyznanie wiary zamyka artysta w kamiennym grobowcu,
gdy po 30 latach finalizuje prace nad miejscem wiecznego spoczynku Juliusza II.
Z pierwotnych 40 figur zostaje zaledwie siedem.
W centrum grobowca umieszcza Mojżesza. Ucieleśnioną w kamieniu siłę i witalność.

Prace restauratorskie z ostatnich lat przyniosły zdumiewającą rewizję interpretacji arcydzieła.
Pierwotnie obydwie stopy Mojżesza były zwrócone prosto przed siebie.
Nim Michał Anioł ukończył rzeźbę, cofnął jedną stopę, by figura lekko odwracała się na bok.
W 1542 r. nie chciał, by Mojżesz patrzył na wprost, czyli tam, gdzie znajdował się ołtarz.
Miejsce, w którym Kościół, dyskontując wiarę w Boga,
kręcił niecny interes ze sprzedażą odpustów, co z wiarą nie miało nic wspólnego.
Dlatego geniusz dłuta gotową już rzeźbę przemodelował,
by Mojżesz patrzył w kierunku padającego z ukosa światła.
Specjalnie zamontował okno, by światło padało na rzeźbę.
Gdyby zmiana koncepcji mu się nie udała, był gotowy zniszczyć dzieło,
jedno z największych arcydzieł, jakie wyszło spod ludzkiej ręki.

Papież Juliusz II spoczywa na skromnym sarkofagu.
Jego oczy są zamknięte, głowa opada, ręce spokojnie złożone, a ornat osuwa mu się z ramion.
Wszyscy oczekiwali papieża imperatora z mieczem w ręku.
W końcu Juliusz II bywał częściej na polu walki niż przy ołtarzu.
Spodziewano się monumentalnego posągu papieskiego.
A tu powstało absolutne przeciwieństwo.
Pod wpływem spirituali, którzy papiestwo i koncentrację doczesnej władzy chcieli uczynić centrum modlitwy,
Michał Anioł przedstawia papieża, którego wzrok zwraca się do wewnątrz.
Nie inkarnuje sobą żadnej władzy, lecz staje się uduchowionym duszpasterzem.

Jeszcze przed śmiercią Michał Anioł zdąży na największym na świecie placu budowy,
bazylice św. Piotra, umieścić przekaz spirituali.
W tym celu rozbiera bazylikę, a przynajmniej tę jej część,
którą wybudowano w ciągu poprzednich 40 lat.
Papież Paweł III daje mu zezwolenie na rozbiórkę i carte blanche na wszystkie pomysły,
jakie mu tylko przyjdą do głowy.
Michał Anioł wznosi kopułę, czym osiąga wyjątkowy efekt.
Podnosi bazylikę do góry, czyniąc całą konstrukcję lżejszą.
Podtrzymujące ją ściany otrzymują okna. To szalenie ważne.
Przez okna wpada światło słoneczne, oświetlając prezbiterium i modlących się w nim ludzi.
Znów materializuje się idea spirituali.
To nie wszystko. Padające z góry światło oświeca wszystkich rzymian,
gdyż bazylika urasta do rangi symbolu miasta.

Kościół nie ustrzegł się rozłamu, a ludzkość 100 lat strasznych wojen religijnych między protestantami a katolikami.
Jednak protestancka myśl od pół tysiąca lat tkwi w samym sercu katolickiego kosmosu.
Wyrażona geniuszem Michała Anioła, z inspiracji Vittorii Colonny:
w papieskim grobowcu, kopule bazyliki i genialnym fresku, który zapiera dech w piersi.

 

  
sobota, 02 marca 2019

Z powodu braku miejsca na zdjęcia i obrazki
dziś znów temat zastępczy czyli :

LICZENIE KALORII

Poleganie wyłącznie na kaloriach i makroskładnikach
to kiepski pomysł na opracowanie zdrowej diety. 

Opisywanie rzeczywistości za pomocą liczb jest kuszące.
Porównujemy życiówki i czarno na białym widać, kto jest sprawniejszy.
Sprawdzamy liczbę lajków i zaraz jest jasne, komu bardziej sprzyja świat.
Patrzymy na makra i już wiadomo, co oraz ile mamy jeść.
Zaraz, jakie makra? – zapytasz.

Chodzi o ilość makroskładników, czyli protein, tłuszczów
oraz węglowodanów oraz o coraz popularniejsze podejście do diety,
które określa się angielskim skrótem IIFYM (If It Fits Your Macros).

Można je w skrócie opisać jako plan żywieniowy,
w którym nie jest specjalnie istotne, co zjadasz,
dozwolone są wszelkie słodycze czy fast foody,
byle w ostatecznym rozrachunku nie był przekroczony dzienny limit kalorii
oraz zostały zachowane proporcje między makroskładnikami
(np. 40% kalorii z węglowodanów, 30% z białka oraz 30% z tłuszczu – wersje są różne).

Internet pełen jest zdjęć ludzi chwalących się, że jedli, co chcieli, i przy tym schudli.
Kuszące, prawda?
 Owszem, ale nas kusi, żeby wsadzić kij w mrowisko.
Jest bowiem kilka powodów, dla których takie podejście wydaje się nam kiepskim pomysłem.

Zapotrzebowanie na kalorie może być inne każdego dnia
– w zależności od tego, czy idziemy na trening czy jesteśmy chorzy.
Nawet pogoda może mieć wpływ na to, ile kalorii potrzebujesz.
Warto pamiętać, że liczy się nie tylko to, ile makroskładników zjadasz, ale też ich rozkład.

No i od razu, skoro już przy nich jesteśmy – nie ma żadnych badań,
które potwierdzałyby, że układ 40%/30%/30%, o którym wspomnieliśmy wcześniej,
albo jakikolwiek inny, jest Świętym Graalem dietetycznych proporcji,
do którego wszyscy powinni się stosować.

W normalnym żywieniu (zakładamy, że nie szykujesz się do zawodów sylwetkowych)
nie ma więc sensu marnować czasu i energii
na ważenie oraz dokładne liczenie zawartości makroskładników i kalorii.

(Zobacz też: Z tymi przepisami nie będzie Ci się chciało grzeszyć.
Oto 4 sposoby na genialnego indyka.)

Zwłaszcza że w tabelce na opakowaniu są liczby,
a w rzeczywistości jesz potrawy składające się z różnych składników.
Jeśli sam nie przyrządziłeś ich w domu z wagą w ręce,
nie ma możliwości, by dokładnie oszacować zawartość kaloryczną.
Nie mówiąc już o tym, że dane na opakowaniach mogą odbiegać od rzeczywistości
(American Dietetic Association szacuje, że różnica wynosi średnio 8%).

No i najważniejsze:
jesz głównie po to, by odżywić organizm.
Dostarczyć mu składników, których potrzebuje do optymalnego funkcjonowania.

(Oto przykładowa dieta na masę.
Składa się z 5 różnorodnych i - co najważniejsze - smacznych posiłków
.)

"Zakładanie z góry, że możesz jeść cokolwiek,
byle zgadzały się kalorie,
to w dłuższej perspektywie prosta droga popsucia sobie zdrowia. 
Układając menu, kieruj się wartością odżywczą produktów,
możliwie niskim stopniem ich przetworzenia,
unikaj cukru i słodyczy,
a wtedy organizm sam poradzi sobie
z dopasowaniem rozmiaru porcji do energetycznego zapotrzebowania
"
– przekonuje dietetyk Renata Kusińska.

Adwokat diabła

1. Zimne fakty

Wystawienie na niską temperaturę może mocno podnieść nasze zapotrzebowanie kaloryczne
– Maastricht University podaje, że średnio o 30%.

2. Równe dawki

Czasopismo "Nutrition" informuje,
że przyjmowanie białka w równych porcjach
podczas wszystkich posiłków wspiera budowę tkanki mięśniowej.

3. Na dwoje wróżyła

W amerykańskim badaniu dwie grupy jadły tyle samo,
ale jedna dostarczała 20% kalorii z tłuszczu, a druga 40%.
Obie grupy schudły tyle samo.

09:35, hanula1950 , Zdrowie
Link Komentarze (2) »
piątek, 01 marca 2019

Niestety, znów mi brak miejsca na obrazki.
Może coś dołożą w poniedziałek.
Będą więc tylko ploteczki.
I to ploteczki z dworu królewskiego.

To nagranie rozwiewa wszelkie wątpliwości dotyczące płci dziecka Meghan Markle.
Okazuje się, że przypuszczenia zagranicznych mediów były błędne.

Informacja o tym, jakiej płci będzie dziecko Meghan i Harry'ego,
od początku trzymana jest w ścisłej tajemnicy.
Tak głosi protokół i choć księżna Sussex lubi go łamać,
tym razem nawet delikatnie nie zasugerowała czy spodziewa się chłopca, czy dziewczynki.
Opinia publiczna dowie się o tym dopiero w dniu porodu.

Tymczasem w sieci pojawiło się nagranie wideo z baby shower,
czyli imprezy, podczas której goście wręczają prezenty przyszłej mamie.
Zasada organizowania tego typu spotkań jest prosta - kolor dekoracji zdradza płeć dziecka.
Jakie były u księżnej Sussex?

Płeć dziecka Meghan Markle

Poród zbliża się wielkimi krokami (podobno księżna ma urodzić na początku kwietnia
a więc i przygotowania do niego są coraz bardziej intensywne.
Z tego powodu Meghan Markle zdecydowała się zorganizować baby shower, które odbyło się w Nowym Jorku.
Mimo że księżna wyraźnie zaznaczyła,
że podczas baby shower nie wolno używać telefonów,
ktoś postanowił złamać tę zasadę.
Pierwsze podejrzenia padły, o dziwo, nie na gości, a na osoby przygotowujące baby shower.

Wideo opublikowano na nieoficjalnym koncie księżnej na Instagramie.
Wszechobecny róż jasno wskazuje na to, że Meghan Markle urodzi dziewczynkę.
W tle widać jednak również piramidę z ciasteczek oraz kilka innych dodatków w zielonym kolorze.
Niektórzy podejrzewają przez to, że księżna jest w ciąży bliźniaczej.
Tych spekulacji ani przyszła mama, ani tym bardziej pałac Kensington nie potwierdzili. 

Co prawda Meghan zapewniła niedawno, że nie zna płci dziecka i ma to być niespodzianka.
Wygląda jednak na to, że księżna wyczekuje przyjścia na świat dziewczynki :).

Wczoraj był słoneczny, ale wietrzny dzień.
Byłam na spacerze.
20 -to minutowym, ale byłam.
Nie można przecież wciąż siedzieć przy kompie lub siedzieć i czytać.
Dziś będzie u mnie Ed.
Idziemy do Landu szukać dla mnie wiosennego płaszczyka.
Po obiedzie zrobimy sobie ZAKOŃCZENIE KARNAWAŁU.
Jest ono we wtorek, ale Ed we wtorek jest zajęty.

czwartek, 28 lutego 2019

Torebki

Wszystkie śliczne.
Nie wiadomo, którą wybrać.

KULINARIA :

Makarony

Odśnieżanie auta

Wyczytałam wczoraj rano, że od 29 kwietnia nie będzie już można prowadzić blogów.
Zmartwiłam się.
13 lat pracy przepadnie.
Podają wprawdzie, jak przenieść blog na inną platformę, ale ja nic nie kumam.
Głupiutka blondyna jestem i już.
Smutno mi.

Tagi: Gwidon
05:46, hanula1950 , Moda
Link Komentarze (2) »
środa, 27 lutego 2019

Nie tylko pączki

KULINARIA :

Lasagne

CHWILA Z HUMOREM :

Rozmawiają dwaj inżynierowie : Niemiec i Włoch.
- Daj mi stal i żelazo, a zbuduję lotniskowiec ! - chwali się Niemiec.
Na to Włoch :
- Daj mi swoją siostrę, a zmajstruję do tego okrętu załogę !

Żona : Kochanie. marzę o wieczorze rozrywki. Innym niż wszystkie. Co ty na to ?
Mąż : Jestem za. Tylko jak wrócisz, nie zapalaj światła !

- Pola, kiedy przestaniesz być tak diabelnie zazdrosna ?
- Kiedy przypomnisz sobie, że mam na imię Antonella.

Przebiśnieg

JUŻ JUTRO TŁUSTY CZWARTEK.
Ed ma do mnie przyjechać z pączkami i faworkami.
Będzie obżarstwo.

wtorek, 26 lutego 2019
poniedziałek, 25 lutego 2019

Zoom

09:52, hanula1950 , Moda
Link Komentarze (1) »
niedziela, 24 lutego 2019

Wykąp psa na sucho

KULINARIA :

Kurczak nadziewany bakłażanem

Marchewka

Wczoraj z Edem oglądaliśmy skoki narciarskie.
Niestety. Polacy polegli.
Jak będzie dziś ?
Pożyjemy, Zobaczymy.